Blog > Komentarze do wpisu
"O zobacz, ptaszek leci!" czyli odwracanie uwagi dziecka.

Radzenie sobie z emocjami to temat niełatwy, wielu dorosłych nie radzi sobie z własnymi emocjami, co więcej, często nawet nie potrafi ich rozpoznać i nazwać. Nic więc dziwnego, że mają z tym kłopot także dzieci, zwłaszcza te bardzo małe. Wściekłość bobasa, krzyk, bicie i tupanie to nie lada wyzwanie dla rodzica. Trudno jest też patrzeć na usta w podkówkę i płynące po małej buzi łzy jak grochy. To jest tak trudne, że wielu rodziców próbuje jak najszybciej pozbyć się tej nieprzyjemnej sytuacji. Jak to zrobić? Mam wrażenie, że powszechną praktyką, proponowaną przez babie i doświadczone mamy i ciocie jest odwrócenie uwagi dziecka. Niemowlę krzyczy, bo nie dostało czegoś, co jest niedozwolone (np. chciało się bawić nożem)? - "choć, pobawimy się teraz nowymi klockami, są takie fajne i kolorowe!" mówi rodzic, żeby zająć je czymś innym. Płacze, bo się przewróciło? "nic się nie stało! Ooo zobacz, jaki piękny ptaszek leci!" - zagaja dorosły, żeby natychmiast przestało płakać. Obserwuję, że takie działanie wywołuje w dziecku ambiwalentne uczucia, bo przecież chciałoby się pobawić klockami, to byłoby miłe, ale dalej czuje złość czy smutek z innego powodu (coś się przecież jednak stało). Te emocje nakładają mu się i może już nie wiedzieć, co naprawdę czuje i czy te przeżycia są adekwatne. Nie pomaga mu też to poradzić sobie z tymi emocjami, poznać na to sposoby. Ciekawe, który z tych dorosłych czułby się przyjemnie, gdyby mu inni mówili: "mąż Cię zdradził? nic się nie stało, nie smuć się, zjedz ciastko", albo "szef Ci obciął premię i niesprawiedliwie ocenił? - zobacz, jaki piękny zachód słońca!" Czy czuliby się zrozumiani? Czy przestali by odczuwać nieprzyjemne emocje? Wątpię. Podejrzewam, że raczej ściekliby się na takie "dobre" rady. Tak samo jest z dziećmi. A przecież potrzeba zrozumienia jest jedną z najsilniejszych i odczuwają ją i duzi i mali ludzie. Niezwykle ważne jest traktowanie tych mniejszych po prostu jak ludzi i szanowanie ich, a także ich przeżyć. Jeśli chcemy, by dziecko radziło sobie w trudnych sytuacjach, z nieprzyjemnymi emocjami jako osoba dorosła, musimy zacząć uczyć go tego już od małego.

Mam wrażenie, że dorośli boją się, że nazwanie emocji dziecka, zaakceptowanie jej, spowoduje jej eskalację i dlatego na wszystkie sposoby próbują odwrócić uwagę dziecka od niej. A mały człowiek ma przecież prawo się złościć czy smucić i cokolwiek byśmy nie zrobili, nie uniknie przeżywania tych emocji. Może mu natomiast pomóc rozumienie ich, nazywanie i szanowanie. Kiedy dziecko krzyczy, bo babcia je potrawę, która absolutnie nie nadaje się dla jego małego brzuszka i wyciąga do niej ręce, można próbować zabrać je gdzieś indziej i zabawić. Ale czy to mu pomoże zrozumieć siebie i radzić sobie z samym sobą? Ja w takiej sytuacji mówię dziecku: "złościsz się, że babcia nie dała Ci spróbować. Chciałbyś też to zjeść? Lubisz próbować nowych potraw i trudno Ci się pogodzić z tym, że tej nie możesz?" I obserwuję, jak przestaje krzyczeć i wzdycha, bo czuje się rozumiany. To zupełnie nie zmienia faktu, że dalej mu tego nie wolno. jego frustracja nie znika całkowicie. Ale wie już, co się z nim dzieje i czuje się rozumiany. Nie jest odrzucony i negowany. Dowiaduje się, że ma prawo tak się czuć, że każdemu to się zdarza. I dopiero na takim etapie, jeśli jet to dla niego dalej trudne, mogę mu np. zaproponować inne danie - jako rekompensatę, sposób na poradzenie sobie z frustracją, a nie zaprzeczenie uczuciom.

Emocje są częścią naszego życia. Pojawiają się i znikają. Są czymś, co mija. Można to zaobserwować i pogodzić się z tym i wtedy życie staje się bardziej znośne. Można też z tym walczyć, starać się je tłumić i im zaprzeczać, - ale wtedy życie staje się znacznie trudniejsze.

W psychoterapii różnych nurtów jedną z najważniejszych rzeczy jest odkrycie przez pacjenta swoich prawdziwych emocji i uczuć, skontaktowanie się z nimi, zrozumienie, zaakceptowanie. wydobycie ich z nieświadomości, do której zostały wcześniej wyparte. A dopiero potem można uczyć się radzenia sobie z nimi. Chyba więc zamiast odkładać pieniądze na przyszłą psychoterapię naszych dzieci, warto już na etapie wczesnego dzieciństwa pomóc im w rozpoznawaniu ich emocji i akceptować je zamiast zaprzeczać i odwracać uwagę.

środa, 18 marca 2015, kompasosobisty

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: