RSS
środa, 29 września 2010
Lęk przed gorszym jutrem

18:40, kompasosobisty
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 września 2010
Epigenetyka

Dane mi było obejrzeć dziś interesujący film dokumentalny na temat epigenetyki, czyli dziedziczenia poza genowego, pt. „Ukryte życie naszych genów”. Zawiłości natury naukowej nie będę tu przytaczać, zainteresowanych odsyłam do stron bardziej wyspecjalizowanych w tej dziedzinie (korzystanie z wyszukiwarki nie boli). Dobrą metaforę dla wyjaśnienia tego zjawiska przytoczyła w filmie Amanda Fisher z Imperial College z Londynu. Opowiada ona, że „nasze geny są jak karty rozdane przez rodziców. To rozdanie może być zmienione lub rozegrane inaczej w zależności do czynników epigenetycznych. Może nam to zapewnić inny rezultat.„. Naukowcy dowodzą, skądinąd znaną mi już teorię, że liczą się nie tylko geny, które dostaliśmy, ale ważny jest sposób ich uruchamiania, aktywacji. Niektóre mogą pozostać nieaktywne przez całe życie, inne włączą się w określonym momencie. Najciekawsze jest jednak to, że swoim stylem życie wpływamy na to, co się dzieje z naszymi genami, nawet dzięki diecie możemy je włączać lub wyłączać. Oczywiście nie dzieje się to jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale jednak się dzieje. I prawdopodobnie w ten epigenetyczny sposób możemy także przekazać kolejnym pokoleniom spuściznę naszego życia – nasz styl życia odbije się na naszych dzieciach. Dzięki temu mechanizmowi organizm ludzki jest bardziej plastyczny, ma możliwość dopasowywania się do otoczenia. Dylemat geny czy środowisko wydaje się więc być już przestarzały, bo wygląda na to, że jedno na drugie wzajemnie oddziałuje. To dopiero bodziec do rozwoju! Do świadomego kierowania swoim życiem. Jedząc, odpoczywając, pracując, czytając, nie tylko wpływam na swoje aktualne samopoczucie i kolejny dzień, ale także na budowę moich komórek, ich odnawianie się, tworzenie nowych lub obumieranie. I to nie tylko, co już wiedziałam, na tworzenie i odbudowe połączeń neuronów, ale także na poszczególne komórki całego organizmu! Choć naukowcy rozpatrują tę kwestię niestety raczej w kategoriach sposobu poszukiwania cudownych pigułek i lekarstw na ludzkie lenistwo i zaniedbania. Cóż, po to jednak każdy ma swój rozum, by mógł zrobić z niego użytek. Mój rozum potraktował to jako bodziec do rozwoju właśnie i wzmocnienie dobrych nawyków i zachowań wskazując na ich trwałe konsekwencje.

Jest jeszcze jedna intrygująca kwestia: nikt do końca nie potrafi wyjaśnić jak przebiegają procesy epigenetyczne i, to już moje pytanie, dlaczego tak się dzieje. Nauka wyjaśnia jedynie coraz precyzyjniej co takiego się dzieje, ale nie jak i dlaczego. Ale to już temat na zupełnie inne, nowe rozważania.

środa, 22 września 2010
Pierwszy galop.

Przełamanie własnych ograniczeń, strachu. Skupienie uwagi i kontrola nad każdą częścią ciała. To jest potrzebne, aby galopować. Dosłownie i w przenośni. Adrenalina, skok ciśnienia i zastrzyk endorfin, tzw. hormonów szczęścia – to efekt. Radość, prawie euforia, że mi się udało, że dałam radę, że było tak wspaniale! Dziś odważyłam się i po raz pierwszy dałam koniowi sygnał do galopu i pognałam. Przeżycie niesamowite i niezapomniane. Za pierwszym podejściem, odrobina niepewności i prawie spadłam. Za drugim, głęboki wdech, skupienie i pełna kontrola, harmonia z koniem, sama przyjemność. Potrzeba było godzin ćwiczeń, bólu mięśni i stworzenia bezpiecznych warunków, aby się udało. Niech to będzie metafora innych dziedzin życia – solidne przygotowanie, skupienie i galop!!!

środa, 15 września 2010
Kompas osobisty

Każdy ma w sobie wewnętrzny kompas, osobistą igłę magnetyczną, która wskazuje właściwy kierunek. Jednak czasem różne czynniki życiowe, bolesne doświadczenia, zakłócają jej wskazania i człowiek nie może odnaleźć właściwej dla siebie drogi. Jedne z najpotężniejszych zakłóceń powoduje strach. Wtedy igła kręci się w kółko lub wskazuje dokładnie to miejsce, w którym jesteśmy i nie potrafimy się z niego ruszyć. Kompas osobisty zawsze wskazuje rozwój, a rozwój to zmiany, które uniemożliwia strach. Ten blog jest dla mnie krokiem naprzód, przezwyciężeniem strachu przed nieznanym, przed porażką, i przed wszystkim, co jeszcze kryje się w mojej głowie. Będę dzieliła się tutaj przemyśleniami, które pomagają mi znaleźć właściwy azymut i zdarzeniami, które zakłócają wskazania mojego wewnętrznego kompasu. Jeśli ten blog pomoże komukolwiek w odnalezieniu siebie i nadaniu swojemu życiu właściwego kierunku, to będzie znaczyło, że warto było go pisać. Nawet jeśli tą osobą będę tylko ja sama.

19:14, kompasosobisty
Link Dodaj komentarz »