RSS
czwartek, 20 sierpnia 2015
Jak rozmawiać z dzieckiem o seksualności?

              Dużo mówi się o tym, czy edukacja seksualna powinna być w szkołach i od jakiego wieku dziecko powinno o seksualności się uczyć. Dyskusję na temat lekcji w szkole zostawiam innym lub na inny czas, dzisiaj chciałabym skupić się na tym jak rodzice mogą z dzieckiem o tym rozmawiać. Nie pytam, czy mogą to robić lub czy powinni, bo wiele już było dyskusji na ten temat. Tych którzy są przeciwni, nie zamierzam dzisiaj przekonywać.

          Skupię się na tych, którzy są za lub zastanawiają się nad tym. Rozmawiając z ludźmi i czytając dyskusje internetowe zauważyłam, że często rodzice zastanawiają się, kiedy rozmawiać z dzieckiem o seksualności. To ważna kwestia. Warto zdać sobie sprawę, że seksualność nie jest czymś, co pojawia się w okresie dorastania. Słowo „sex” wywodzi się z łaciny i znaczyło pierwotnie po prostu „płeć” (z resztą do dzisiaj ma takie znacznie np. w języku angielskim), jest więc czymś, z czym się rodzimy. Noworodek przychodzi na świat będąc chłopcem lub dziewczynką (pomijając rzadkie anomalie). Z reguły to, jakiej płci jest dziecko, wpływa od samego początku na to, jak jest traktowane i postrzegane – trudno od tego uciec. Ma ciało określonej budowy i tę swoją budowę poznaje niemal od początku, od kiedy tylko jest w stanie sięgać rączkami do różnych części ciała. A nawet wcześniej – bo przecież choćby podczas przewijania rodzice często mówią do dziecka o tym, co robią – i już tutaj zaczyna się edukacja seksualna, czy tego chcemy czy nie. Warto więc robić to świadomie. I kiedy chłopiec pierwszy raz złapie się za penisa, nazwać to co robi, a nie oceniać („o! trzymasz swojego siusiaka”, zamiast „gdzie ty się łapiesz?? to nie ładnie! tak się nie robi”).

             Przez pierwsze trzy lata życia dziecko uczy się swojego ciała, tego, jak jest skonstruowane i jak nad nim panować – jak chodzić, biegać, jeść łyżką, ale także jak załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne. To bardzo ważna nauka i przy jej okazji trudno jest uniknąć np. nazywania części intymnych – no by czym się to siusiu do nocnika robi? Warto przemyśleć sprawę i mieć przygotowane określenia, gdy trzeba ich będzie użyć. Niektórzy sugerują używanie nazw naukowych: penis, pochwa; inni traktują jako normę słowa potoczne, choć niekiedy wulgarne jak „fiutek” czy „cipka”. Wybór należy zawsze do rodzica i ważne, żeby był zgodny z tym, co czują. Jeśli ktoś niekomfortowo czuje się mówiąc „penis” to nie musi tego robić. Ja osobiście jestem zwolenniczką używania na tym etapie pewnych delikatniejszych określeń, jak np. ptaszek, siusiak czy u dziewczynki: myszka, muszelka. Ale każdy, jak powiedziałam, wybiera za siebie. Unikanie nazywania tych części ciała, lub wymawianie słów, które stają w gardle i powodują wstyd przekazuje dziecku komunikat, że to jakieś dziwne części ciała, że coś z nimi jest nie tak i wspominanie o nich czy dotykanie jest czymś złym. A chyba nie o taki komunikat chodzi. Już na takim wczesnym etapie rozwoju dziecka stawiamy fundamenty jego stosunku do płciowości i seksualności. Później na tych fundamentach będziemy budować m.in. jego akceptację samego siebie.

            Kolejny etap rozwoju seksualnego, czy płciowego zaczyna się około 3-4 roku życia dziecka. Wtedy płeć odkrywana jest świadomie. Pojawiają się pytania o różnice w budowie dziewczynek i chłopców, chęć przyglądania się osobie odrębnej płci, dotykania, zabawa w „doktora”, a także zainteresowanie kwestią „skąd się biorą dzieci”. Wielu rodziców jest trochę przerażonych tymi pytaniami lub zażenowanych. Znowu pojawia się pokusa powiedzenia „jesteś jeszcze za mały/mała”. Ale skoro te pytania się pojawiają, to znaczy, że to właśnie czas na odpowiedzi. Wszędzie można wyczytać, że powinny być adekwatne do wieku, ale co to właściwie znaczy? Dziecku na tym etapie nie potrzebne są informacje o tym, czym jest stosunek seksualny, zwykle nie pojawiają się też pytania o aspekt fizjologiczny seksu. Zbyt dokładne opowiadanie o tym mogłoby przerazić lub wzbudzić obrzydzenie. Gdy pojawiają się pytanie o to skąd się biorą dzieci, zwykle dobrym pomysłem, jest odpowiedzenie o ciąży, jej przebiegu i o tym, jak dziecko rośnie w brzuchu mamy. Można też powiedzieć, że rodzice przytulają się do siebie mocno w szczególny sposób zarezerwowany dla dorosłych i wtedy w brzuchu mamy powstaje dziecko. Wydaje mi się użyteczna metafora, że tata zasiał w mamie ziarenko, z którego wyrośnie dzidziuś – niektórym ta metafora może nie odpowiadać, nie ma konieczności używania właśnie jej. To tylko sugestia pewnego stylu opowiadania o poczęciu.

           W wieku około 7-11 lat dziecko mocno identyfikuje się ze swoją płcią. Zabawy najczęściej przebiegają w obrębie tej samej płci. Dzieci niejednokrotnie same podkreślają różnice, których są świadome. Mogą pojawić się zabawy seksualne w obrębie tej samej płci. Jest to kolejny etap poznawania siebie i płciowości. Już na tym etapie dziecka mogą nie zadowalać odpowiedzi na temat poczęcia dziecka użyteczne wcześniej. Teraz dziecko chce znać szczegóły. Wielu rodziców zastanawia się, kiedy uświadomić swoje dziecko? Ja uważam, że najlepiej wtedy, gdy o to pyta. Skoro pyta, to to nie jest za wcześnie, to jest właśnie ten czas! Niekiedy krępująca bywa rozmowa na ten temat, dlatego warto sięgnąć po literaturę, można pokazać obrazek, który wyjaśni fizjologię, a nie będzie pornografią. Warto zapoznać dziecko z anatomią narządów płciowych i ich funkcjonowaniem. Jeśli tego nie zrobimy, ono zaspokoi swoją ciekawość w gronie rówieśników lub w internecie – a tam, bez towarzyszenia rodzica znajdzie treści zupełnie nieadekwatne do swojego etapu rozwojowego.

          Kolejnym etapem rozwojowym, po ok. 12 roku życia, będzie już okres dorastania, który potrwa do wczesnej dorosłości. Dziecko zmienia się w kobietę lub mężczyznę. Pojawiają się zachowania seksualne. Pierwsze pocałunki. Masturbacja. Czasem w obrębie tej samej płci, czasem z płcią przeciwną – młody człowiek eksperymentuje, żeby odkryć swoją tożsamość seksualną. Pojawia się teraz wiele pytań. Ale rzadko kierowane są do rodziców, szczególnie, jeśli na wcześniejszych etapach dziecko było zbywane lub wyśmiewane za zadawanie ich. Jeśli wcześniej fundamenty zostały zbudowane, w relacji jest zaufanie i bezpieczeństwo, to jest szansa, że będzie możliwość dalszego wprowadzania dziecka w świat dorosłych. Dziewczynki zaczynają miesiączkować,a u chłopców pojawiają się erekcje i wytryski. Teraz jest czas na naukę o antykoncepcji i konsekwencjach podjęcia współżycia (chociaż większość nastolatków rozpocznie je znacznie później, pod koniec tego etapu). Wielu rodziców widząc te zmiany zaczyna się zastanawiać nad „uświadamianiem” dziecka. Z reguły na to jest już za późno, z takich, czy innych źródeł, dziecko dowiedziało się już, czym jest seks. Co nie znaczy, że jest za późno na rozmowę o seksualności – na nią nigdy nie jest za późno. Ważne, żeby uszanować potrzeby młodego człowieka i podążać za nimi. Opowiadać w miarę możliwości na pytania, które są stawiane. I nie bać się własnej niewiedzy – nastolatek nie spodziewa się już, że rodzic wie wszystko. W rozmowie staje się partnerem. I, jeśli na to zapracujemy, będziemy mogli po partnersku rozmawiać z nim niemal o wszystkim.